Wielkimi krokami zbliża się Rajd Polski, sztandarowa impreza polskiego motorsportu w tym roku (a może i w minionym dziesięcioleciu). Organizatorzy meldują o kolejnych etapach przygotowań, 1000 kilometrów taśmy powoli się rozwija. Na forach trwają natomiast dyskusje, które miejsce zajmie Hołek. Czy sukcesem będzie lokata w ósemce, w piątce, a może Loeb i spółka nie mają szans? Najlepiej sprawę podsumował sam zainteresowany, który stwierdził, że Loeba może pokonać, ale… co najwyżej w barze :)

Jednak zdecydowanym tematem numer jeden są noclegi na Rajd Polski. Wszakże tegoroczny Polski będzie się cieszył naprawdę dużym zainteresowaniem, nie tylko ze strony kibiców rajdowych, ale chociażby ludzi, który będą chcieli zobaczyć WRC w Polsce, czy kibiców z zagranicy. Target jest więc nie do pogardzenia, w końcu noclegi na rajdzie to druga z najbardziej pożądanych rzeczy, zaraz po odludnych hopach w lesie :) Nikogo nie dziwi więc, że pojawiają się kolejne serwisy, oferujące noclegi na Rajd Polski w mniej lub bardziej przystępnych cenach.

I właściwie na tym mógłbym zakończyć powyższy wpis, gdyby nie jeden dość istotny szczegół. Otóż nie mam nic przeciwko kosmicznym (bo teraz chyba tylko tak można je określić) cenom za noclegi, bo to, ile kto jest w stanie zapłacić zweryfikuje rynek. Ale jak zwykle samo promowanie ofert noclegów jest nie do przyjęcia. Spamowanie forum autoklubu, komentów na rallyonline, czy wysyłanie kilku(nastu) e-maili “promujących” noclegi na Rajd Polski to konkretne przegięcie. Ale na szczęście spam mailowy ma to do siebie, że jest karalny, więc może się okazać, że gra wcale nie jest warta świeczki :) Nie wiem czy było to zamierzone, czy też nie, ale na wszelkich forach daje się teraz zaobserwować niejaką nerwowość, związaną właśnie z poszukiwaniem noclegów. Można odnotować wręcz przypadki paniki, co dodatkowo napędza “noclegową” koniunkturę.

Jednak najbardziej zaskoczył mnie miły pan, osobiście oferujący noclegi na Rajd Polski podczas odcinka testowego Rajdu Elmot. To się nazywa zaangażowanie :) Za to napisy na asfalcie, promujące jeden z serwisów oferujących noclegi można uznać już za akt desperacji. Reklama dźwignią handlu? Owszem, ale nie za wszelką cenę, bo takie działania mogą jedynie odstraszyć, a nie zachęcić. I chyba nawet nie są potrzebne, bo zarobek na noclegach na Rajd Polski i tak będzie wysoki. I dobrze, bo sztuką jest znaleźć sobie niszę i ją zagospodarować. Byle bez spamu i nachalnej reklamy.




Skomentuj wpis